Irytacja i gniew to emocje nieobce żadnemu człowiekowi. Niepowodzenie w pracy, kłótnia z sąsiadem czy tak zwany „gorszy dzień” sprawiają, że człowiek zaciska pięści, zgrzyta zębami i nierzadko krzyczy. Wielu ludzi uważa, że gniew jest przywilejem wyłącznie dorosłych, a dziecku nie wolno, dziecku nie wypada. Zapominamy, że mały człowiek przychodzi na świat z całym pakietem różnorodnych emocji, które w swojej sile i brzmieniu tak naprawdę niczym nie różnią się od emocji dorosłych. Są tylko inaczej wyrażane: otwarcie i bezpośrednio. Uczymy dzieci czytać i liczyć, dlaczego, więc, nie uczymy ich, jak  wyrażać złość? Dopóki opiekun nie pokaże dziecku, jak napisać alfabet, dopóty dziecko nie napisze listu. Jeśli nie pokażemy maluchowi jak wyrażać złość, przyswoi on nieprawidłowe, agresywne wzorce i prawdopodobnie w przyszłości będzie rozwiązywać konflikty przez użycie siły. Jak pomóc dorastającemu człowiekowi w radzeniu sobie z gniewem?

Wbrew obiegowej opinii, złość jest potrzebna i nie powinna być na siłę skrywana. Trzeba nauczyć dziecko, jak wyrażać ją konstruktywnie.

 

Napady wściekłości, czyli tak zwana histeria

 Do napadów złości zwykle dochodzi wtedy, gdy dziecko jest zestresowane, zmęczone czy głodne. Wówczas, kiedy nie dostanie tego, czego akurat zapragnie, wpada w szał, zaczyna krzyczeć, kładzie się na ziemi i kopie. Takie sytuacje bardzo często zawstydzają rodziców, którzy za wszelką cenę i wszelkimi sposobami próbują uspokoić swoje dziecko.

 

Czego nie robić?

Na pewno nie reagować agresywnie. Krzyk czy klapsy są przejawem bezradności dorosłego, upokarzają dziecko, obniżają jego samoocenę i absolutnie nie uczą radzenia sobie z gniewem. Agresja zawsze rodzi agresję, więc rozwiązania siłowe są najgorszymi z możliwych, bo wywołują reakcje lękowe, a kiedy człowiek się boi, to niczego się nauczy.

Nie powinno się również zapewniać dziecku dóbr materialnych w zamian za uspokojenie się. Kiedy raz powiedzieliśmy, że nie kupimy tego lizaka, starajmy się być konsekwentni. Niekonsekwencja uczy dziecko, że krzykiem i płaczem wymusi na rodzicach wszystko.

 Co robić?

Napad wściekłości najlepiej spokojnie przeczekać. Należy upewnić się, że dziecko nie zrobi sobie krzywdy, a następnie przeczekać histerię. Im bardziej będziemy spokojni, tym szybciej mały złośnik się uspokoi. Oczywiście, bardzo ciężko jest zachować spokój w tak trudnej sytuacji, zwłaszcza, jeśli czujemy na sobie pogardliwe spojrzenia innych ludzi czy słyszymy nieprzyjemne docinki. Jednak spokojne zachowanie i brak reakcji dorosłego daje świetne rezultaty. Dziecko uczy się w ten sposób, że gniewem i agresją niczego nie wskóra. Kiedy złośnik się uspokoi, warto jest nazwać jego uczucia i zapewnić, że nie stała mu się żadna krzywda. Nie wolno wzbudzać w dziecku poczucia winy. Zatem zamiast stwierdzenia „Nie mam już siły, jesteś bardzo niegrzeczny, ranisz mamusię”, powiedzmy raczej: „Rozumiem, że byłeś zdenerwowany, bo nie dostałeś lizaka. Cieszę się, że już się uspokoiłeś i bardzo cię kocham”.

 

Co czuje dziecko?

Wbrew pozorom rozhisteryzowany maluch czuje się bezbronny i bezradny. Atak furii jest dla dziecka niezwykle wyczerpujący. Napad wściekłości jest utratą kontroli nad zachowaniem. Dorosłym też niejednokrotnie zdarza się stracić nad sobą panowanie. Jak się wtedy czują? Bezradni. Upokorzeni. Bezsilni. Dziecko czuje się tak samo, dlatego właśnie na histerię nie wolno reagować agresywnie tylko pomocnie. Zapewniając maluchowi poczucie bezpieczeństwa i akceptacji pokazujemy, że nawet, jeśli jest bezradny, my zawsze podamy mu pomocną dłoń.

 

Empatyczna reakcja dorosłych prowadzi do zaniku napadów histerii w przyszłości, ponieważ dziecko uczy się, że furia nie robi na rodzicu żadnego wrażenia, zatem niczego nie osiągnie tego typu postępowaniem. Kiedy dziecko przejawia pożądane i aprobowane przez nas zachowanie, należy je za każdym razem chwalić, by reakcje te zostały wzmocnione i by dziecko posługiwało się nimi w przyszłości.

Psycholog, Agnieszka Szumańska